niedziela, 14 kwietnia 2013

Zupy ( prawie) bez kalorii cd.

Życie ma swoje prawa, i wczoraj zawyło gromkim głosem. Najpierw Skarb zażyczył sobie mojej obecności w czasie wyjazdu po chleb , potem podrzucił mnie do do domu i już już zabierałam się o pisania, jak zadzwonił i obwieścił , że złapał gumę a zapas ma bez powietrza.
2 godziny mi zeszło . No bo to trzeba pojechać do  Skarba, zabrać koła , naprawić, przywieźć i koniecznie pomóc........przynajmniej duchowo , przy zakładaniu koła. No a potem pojechałam z synkiem na zakupy , takie normalne cotygodniowe.
Wróciłam , to Skarb już czekał, żeby mnie zabrać na cotygodniowa wizytę do szwagierki i teścia. W drodze powrotnej zaliczyłam razem z nim Biedronkę, no bo coś tam mu jeszcze się zachciało a w domu już brakło. Jak wróciłam do domu to zwyczajnie padłam.
Nawet nie ćwiczyłam.
No bo ja poruszam się o dwóch kulach a swoje ważę. No bez kul też chodzę , ale na wyjazdach wolę się wspomagać bo czasem nie ma gdzie usiąść, a na kulach można się oprzeć i dać odpocząć nogom, jak zaczynają boleć nie do wytrzymania. Bo zadyszki to ja raczej nie mam. zwłaszcza teraz jak już nie palę 1,5 miesiąca.
A z tym chlebem to było tak. Od lat kupowaliśmy chleb  z takiej piekarni z tradycyjnym piecem , robiony na zakwasie.
Ta piekarnia miała grubo ponad 100 lat. Ale czy to nie było następców czy jakiś inny powód - dom z piekarnią sprzedano a nowy właściciel zamknął i szlus.
Zaczęły się wędrówki za chlebem. Pół roku trwało zanim trafił synek taka piekarnię z tradycyjnym piecem i chlebem na zakwasie. Tyle że 25 km od nas. Ja byłam wcześniej raz , przed świętami. Kupiłam 6 dużych chlebów , część zamroziłam. Dobrze się mrożą, nie rozpadają się po odmrożeniu i nic nie tracą na smaku. No prawie nic.
Wyszło, że raz w tygodniu wystarczy pojechać, ale ten raz musiałam pojechać razem ze Skarbem , żeby nie zabłądził. No. A chlebuś........pyszny.
No i to by było tyle na wstępie. Teraz


ZUPY CD...........

4. Zupa krem z brokułów
Zagotować 2,5 litra wody  z dodatkiem 1 - 2 kostek rosołowych.  Wrzucić brokuła podzielonego na małe różyczki i pokrojoną mała marchew. Jak warzywa będą miękkie zmiksować , doprawić pieprzem i zabielić łyżką mleka. Gęstość można sobie regulować ilością brokułów.

5. Zupa ogórkowa
Zagotować 2 l wody dodać 1 -  2 kostki rosołowe , wrzucić 200 g włoszczyzny ( może być mrożona) i 5 dużych ogórków kiszonych pokrojonych w kosteczkę. Można dolać sok z tych ogórków . Gotować 30 min. doprawić pieprzem.  ew, vegetą.

6. Zupa pomidorowa
Do 2 l zagotowanej wody dodać 1 - 2 kostki rosołowe , 300 g włoszczyzny pokrojonej lub już gotowej mrożonej , wrzucić 2 puszki pomidorów krojonych. W sezonie wymiennie wrzucam od 0.5 do 0.75 kg świeżych pomidorów, obranych ze skórki ( trzeba najpierw sparzyć wrzątkiem to łatwo schodzi) i pokrojonych. doprawiamy do smaku, zabielamy łyżka jogurtu. Można zmiksować na krem, ale ja wolę w kawałkach.

7. Barszcz czerwony albo zupa z buraków  - jak kto woliZagotować 2, 5 litra wody z dodatkiem 1 -  2 kostki rosołowej.  Dodać 150 g włoszczyzny oraz 4 ( można więcej )  starte buraki. Gotować ok 40 min. Zabielić jogurtem, doprawić. Zamiennie na wiosnę można zamiast starych buraków wkroić 2 pęczki botwinki, Tylko należy pilnować, żeby to nie były same liście.

8. Wiosenny i nie tylko,   HIT  , czyli zupa z pokrzyw. 
Właściwie to są wariacje , bo ja  w zależności od aktualnie posiadanych składników , robię ja na parę sposobów.
Ale najpierw tytułem wstępu. Pokrzywa jest bardzo zdrowa. Tu wklejam cytat :

Główne właściwości ziela pokrzywy (na podst. U. Buhring "Wszystko o ziołach"):
pobudza przemianę materii, działa moczopędnie,
jest stosowane w stanach zapalnych dróg moczowych oraz chorobach skóry. Działa wzmacniająco (w stanach wyczerpania) na nasz organizm, również na kondycję naszych włosów i skóry. Ze względu na wyjątkowo dobrze przyswajalne żelazo posiada również właściwości krwiotwórcze. Oprócz żelaza zawiera również mangan, potas, wapń, ponadto witaminy A, B2, B5, C, E, K, a także: kwasy organiczne (mrówkowy, octowy), nienasycone kwasy tłuszczowe, kwasy fenolowe, flawonoidy i chlorofil.


No , jak widać, warto już dla samej pobudzonej przemiany materii. Zbiera się na wiosnę, tak do czerwca, młode górne listki ( nożyk i rękawiczki i można szaleć ), w suche dni, w miejscach z dala od drogi. Zastosowanie :
Do sałatek, surówek, można do farszu , albo przyrządzić jak szpinak.
Ale my chcemy zupę w wersji  light. No więc:

Tym razem 1 - 1,5  litr wody, 2 większe marchewki , 1 nieduża pietruszka, kawałek selera,  3 listki laurowe,  3 ziarenka ziela angielskiego,  3  - 4 ząbki czosnku,   sól,  pieprz. . Gotujemy 25 min. Odlewamy wywar,  zagotowujemy , dodajemy czosnek , 3 szklanki  listków pokrzywy , które wcześnie dokładnie płuczemy i przelewamy na sitku wrzatkiem, gotujemy przez chwilkę i już. Gotowe miksujemy , zabielamy i mamy  super pokarm
A teraz pora   na fantazje - każdy może sobie coś dodać.
Warzywa możemy zjeść osobno , bo szkoda wywalać, albo zmiksować z pokrzywą.
Możemy dodać kminek, gałkę muszkatułową - do smaku. Albo zamiast tego imbir , ja uwielbiam imbir - świeży, starty na tarce o drobnych oczkach  lub w proszku.
Można szaleć do woli, tylko trzeba pamiętać , że to ma być light.

Mam też sposób na to jak mieć młodą pokrzywę cały rok. Jeśli mamy jakieś zaklepane miejsce z pokrzywami i skończą nam się młode listki bo już mija czerwiec, należy takie miejsce wykosić jak trawę , albo wyciąć. Pokrzywa jest bardzo żywotna i po paru dniach mamy śliczne poletko młodej pokrzywy.
Smacznego.
 AAAAAAAAAAAA , z tego wszystkiego całkiem zapomniałam, że dzisiaj ważyłam 148,2 kg, ale z wpisem poczekam parę dni , bo maja waga potrafi się nieźle bujać.
Pasty do smarowania , następnym razem.

czwartek, 11 kwietnia 2013

Zupy czyli jak żyć normalnie i chudnąć ciąg dalszy

Sporo myślałam przez ostanie dni o tym jaki wpływ ma każda z nas, czy chce tego czy nie chce. Największy oczywiście ma się na najbliższych i to jest w zasadzie najbardziej niebezpieczne, bo nawet o tym nie myślimy. Dodatkowy haczyk jest taki, że 3 razy szybciej przyswajamy złe zachowania niż dobre.
A osoby szukające jakiejkolwiek pomocy sa niesłychanie podatne na wpływy, bo zazwyczaj są zdesperowane.
Osoby takiej pomocy udzielające muszą rozumieć odpowiedzialność jaka na nich ciąży. Ja już dostałam po łapkach, kiedy odkryłam , że widzę u innych różne nieprawidłowości w działaniu organizmu, Zachłysnęłam się tą wiedzą i zaczęłam bezkrytycznie udzielać stosownych informacji napotkanym znajomym , czy tego chcieli czy nie. To znaczy mnie się wydawało, że wszyscy powinni być zachwyceni wiedzą o sobie. Na szczęście znalazł się ktoś , kto w porę mi pokazał, ile mogę narobić nieszczęścia. I jak taka umiejętność powinna być wykorzystywana.
To samo jest z moją wiedzą na temat odchudzania , Doskonale wiem jak to się robi i póki co moja waga stanęła na 149 .Ale
Mówię...nie ważcie się codziennie  a sam właśnie to robię
Mówię.....ćwiczenie są nawet ważniejsze od diety, a sama nie machnęłam żadnym odnóżem od 3 dni.
Mówię ......cierpliwości, cierpliwości.....a sama nie pamiętam jak jak trudno jest wyłapać , gdzie cierpliwość się kończy a gdzie zaczyna zwyczajne lenistwo .....musi skleroza mnie dopada

To co tu piszę, pisałam   i będę pisać to moje doświadczenia, przemyślenia , wiedza . I to wszystko dopasowuję przede wszystkim do siebie.

Proszę pamiętać , że jeden przepis nie będzie pasował do wszystkich.
To co tu zamieszczam, to nie wyłącznie przepis Doktora dietetyka. Ten przepis to szkielet,  już trochę obudowany, ale sporo tu doświadczeń i przemyśleń z całej mojej teczki pod tytułem " odchudzanie i sprawność"
I mam nadzieję ,że mimo tych wszystkich zastrzeżeń wiele tu do wykorzystania przez innych.
Tyle filozofii, kurde ale mnie naszło, a to wszystko przez Skarba, musiał rano pchnąć auto, żeby odpaliło. Moja wina, zostawiłam na światłach, ale pchnął ciut, bo z góreczki było, a zadychę taką miał , że przez 5 min nie mógł słowa powiedzieć. On też przestał się ruszać bo go plecy bolą i znowu dysk mu wyleci. Wymówka jak każda inna.

 No to teraz :                  ZUPY 

Normalne jest, że jak zaczynamy  w jakikolwiek sposób ograniczać swoje zachcianki kulinarne, w tym wypadku mamy dietę, to nasza podświadomość , natychmiast bije na alarm..............głód , głód........robić zapasy. No i zaczynamy odczuwać głód nawet jak to nie jest zgodne z prawdą.
Ja reagowałam w ten sposób , że wytrzymywałam, wytrzymywałam, wytrzymywałam .............a potem ścinałam się, że właśnie kończę pożerać na przykład jajęcznicę z 3 jaj na boczku.  Zeznałam grzecznie to lekarzowi na kolejnej wizycie i dostałam .................zupy.
To , że można opychać się warzywami do woli , to jak sie okazuje dla zdeterminowanej podświadomości mało ważne jest. Ją można tylko zatkać czymś konkretnym, albo przynajmniej oszukać .

Zupy można spożywać w razie głodu i co jest najcudowniejsze ...............

OPRÓCZ    A     NIE    ZAMIAST   POSIŁKÓW

Sporządzamy je na bazie warzyw i kostki rosołowej dowolnej firmy, ja używam vegety, dzięki temu są bardzo nisko kaloryczne, Można je zabielać jogurtem naturalnym lub mlekiem. Przepisy są tak skonstruowane, że wychodzi 2,5  - 3 litrów zupy. Świetnie się mrożą, więc ja dziele je na 2 lub 3 części i niepotrzebne w danym dniu zamrażam.
Można też regulować ilość składników i wychodzą gęstsze lub rzadsze. Ja wolę gęstsze, bo to jeszcze lepiej oszukuje podświadomość.

1, Zupa jarzynowa:
zagotować 2,5 litra wody , dodać 1 - 2 kostki knorr lub winiary, do wrzątku wrzucić dowolną mrożonkę warzyw - do wyboru - kalafior, brokuły, seler, ciut marchwi, fasolka szparagowa, brukselka.  Ja wrzucam co akurat mam z tego zestawu,. Gotować aż zmiękną, byle nie za bardzo, doprawić, ewentualnie zabielić łyżka jogurtu i jeść

2. Kapuśniak
Zagotować 2,5 l. wody , dodać 12 kostki, do wrzątku wrzucić 300g kiszonej kapusty, 200 g białej ( ja wolę włoską)  i 150 g startej włoszczyzny, może być mrożona, Doprawiamy do smaku pieprzem , majerankiem i kminkiem, Gotujemy aż zmięknie, na koniec dodajemy duży słoik koncentratu pomidorowego( ja wole pomidory krojone z puszki , dodaje 2 puszki i jest ok) na talerz dodajemy łyżkę jogurtu.

3. Zupa z kapusty pekińskiej. Sama wymyśliłam bo kapusta mnie rozdyma chociaż ja lubię.
Pan doktor powiedział , że przepis jest ok
Zagotować  2 l wody dodać 2 kostki ale rosołowo- warzywne, 1 paczka włoszczyzny mrożonej, Pokrojona 1 średnia kapusta pekińska, . Doprawiamy : pieprz ziołowy, papryka, zioła prowansalskie, sok z połowy cytryny i można dodać w sezonie 2 świeże pomidory. Gotuje sie krótko i jest pyszna.

Zostały jeszcze 4 przepisy na zupy , ale już nie mam dzisiaj czasu, Jutro będę kontynuować.
Wrzucę parę przepisów na pasty do chleba.

I proszę zwrócić  uwagę na to, że w zależności od rodzaju chleba , ilość  kromek mieszczących się w 100 gramach jest różna. To też jest pole do oszukiwania podświadomości.
no to by było dzisiaj na tyle.

środa, 10 kwietnia 2013

Jak schudłam 25 kg i co dalej , czyli ciąg dalszy

Jest jedna podstawowa, niewzruszona zasada -  jeśli chcesz  pozbyć się kilogramów musisz znać swój bilans energetyczny, czyli całkowite zapotrzebowanie na kalorie w ciągu doby .
Musisz wziąć pod uwagę ile masz lat, jaki tryb życia prowadzisz i ile ważysz.
Jak  to już wiesz, to odejmujesz ok  1500 kcal i wychodzi ci średnia , w moim wypadku to było najpierw 2000 kcal, jak ważyłam 161 kg , a później 1700kcal. I ta, znacznie mniejsza od potrzebne twojemu cielsku, ilość kalorii powinna pomóc pozbyć się tłuszczu.  1700 kcal to olbrzymia ilość jedzenia zapewniam. Nigdy nie chodziłam głodna. i chudłam. A przecież na diecie 1000 kcal potrafiłam przytyć.
I tu jest właśnie pies pogrzebany.
Musiałam swoje odmęczyć , potem pójść w koszty, żeby się dowiedzieć o co chodzi.

A chodzi o metabolizm.

Mój , dzięki wszystkim dietom , opisanym wcześniej , tak zwolnił, że tyłam od przysłowiowego powietrza.
Jestem , że większość  osób walczących z kilogramami  właśnie sama zapędza się w kozi róg.
Pół biedy jak ktoś intensywnie ćwiczy - ćwiczenia poprawiają metabolizm zdecydowanie.
Ale proszę przyznać się z ręką na sercu, ile z nas ma ochotę na ćwiczenia , jak już dieta to wyrzeczenie. Ja nie miałam. Uważałam, że jak prowadzę w miarę aktywny tryb życia to wystarczy.
A tu figa z makiem.
Owszem , odpowiednio ułożony sposób żywienia  ruszył z miejsca mój metabolizm, ale tylko do pewnego momentu.
Potem  chudłam coraz wolniej i popadałam w coraz większy marazm , bo wiedziałam doskonale co powinnam, a tak mi się cholernie nie chciało.
Potem zima - kolejna wymówka - no bo ja zawsze zapadam w sen zimowy - no i tak ważę 149 z haczkiem.
Ale ponieważ tą wagę z zakresem do 180 kg oddałam córce, a została mi ta do 150 kg z zaczęła mi się kończyć , to powiedziałam dość. Sama nie dam rady. A jak zaczne pisać , to taką mam naturę, że zacznę też robić.
No i zaczęłam. To by było na tyle jeśli chodzi o dodatkowe wyjaśnienia.
Teraz  wracam do mojego planu żywienia.
Jeszcze uwaga dodatkowa ja mam założone 4 posiłki . Wiem, że niektórzy pracowali w cyklu 5 posiłków na dzień.
No i jeszcze jedno , ważne ......ja ograniczam sól maksymalnie z dwóch powodów. Po pierwsze sól zatrzymuje wodę w organizmie, i waga rośnie a ja miewam skoki ciśnienia , których chcę się pozbyć w czym sól nie pomaga.
Już 
1.  Zawsze zjadaj wszystkie  cztery posiłki.  Nie wolno pominąć żadnego z nich
2. Śniadanie należy zjeść zawsze bez względu na godzinę o której się wstaje i należy je zjeść w ciągu nieprzekraczalnej 1 godziny od obudzenia.
3. Pijemy jak najwięcej powyżej 1,5 litra, ale napojów które są dozwolone.
4 .odu  między posiłkami można się pozbyć dojadając warzywami takimi jak : pomidory, ogórki, kapusta, jarmuż, kalafior- ( świetny gotowany na zimno jako przekąska , tak samo jak brokuł ) sałata, rukola , papryka, seler naciowy, szpinak, rzodkiewka, rzepa, brukselka, cykoria, grzyby, cukinia, kabaczek , dynia, szparagi, bakłażan, cebula, fasolka szparagowa - w sezonie gotuję kilo dziennie i zajadam na zimnio z ćwiartkami pomidora.....pycha.
Mogą być surowe , gotowane , kiszone lub konserwowane, bez dodatku majonezu czy śmietany.
Warzywa korzeniowe: marchew, pietruszka, seler, buraki do 600g na dzień.

Tu od razu wpisuję moją uwagę - warzywa na surowo bardzo szybko się przejadają przynajmniej mnie.
Ja mam taki patent : seler, dużo pietruszki bo słodka, i trochę marchwi - kroję w słupki jak na duże fryty i gotuję 15 min na parze. Mam taki garnek więc  to żaden problem . Potem w moździeżu ( dostałam taki kamienny  od córki - super rzecz )  ucieram łyżkę ziaren kolendry, łyżeczkę oregano, dodaje sok z połowy cytryny i garść posiekanej zielonej pietruszki.  Wszystko razem mieszam w dużej misce do sałatek. Doskonałe na zimno i ciepło i właściwie bez kalorii. Tylko trzeba dodawać mało marchwi, bo jak się ją ugotuje to zaraz się skądyś biorą w niej kalorie
UFFFFFFFFFFFF no to dalej

5. Pieczywa nie smarujemy ani masłem ani margaryną, Za to smarujemy chrzanem, musztardą i keczupem - naprawdę można odzwyczaić się od masła .
Ja mam jeszcze parę pomysłów na smarowanie pieczywa.
Świetnie się smaruje gęstym jogurtem pod ogórek surowy lub pomidor albo rzodkiewkę, Wszystkie pasty na bazie jajka, kefiru i jogurtu.
No kurde   można fantazjować do woli.

No i teraz mój ukochany punkt .
Pan doktór mi to tak wytłumaczył.
" to że się odchudzamy  nie może być karą ani dla nas , ani dla naszych bliskich, więc może się zdarzyć , że popełnimy grzeszek - byle rzadko - nie ma co szat rozdzierać, Posiłki zaplanowane jemy normalnie , a co najwyżej serwujemy sobie dodatkowe 30 min np.rowerka, No
Ależ się rozpisałam. Starczy na dzisiaj.
Jutro opiszę mój ulubiony temat  -------------zupy. 
Są świetne. i to by było na tyle.


wtorek, 9 kwietnia 2013

Jak nie tyć i normalnie żyć - ciąg dalszy


Wczoraj zaznaczyłam na czerwono placki ziemniaczane, owoce suszone,  pestki, orzechy, miód i właściwie powinnam zaznaczyć też masło.
Jak już pisałam wcześniej, przećwiczyłam to na własnej skórze i mam nadzieję , że powrót do sprawdzonego sposobu , pomoże mi najpierw zatrzymać tycie a potem zacznę chudnąc. Sprawa jest o tyle poważna, że dzisiaj znów mnie jest o 80 dkg więcej. No bo po pierwsze , wczoraj wytrzymałam do popołudnia a potem przyszedł wieczór i popełniałam jedno przestępstwo za drugim. A to pół prince polo, a to woda ze słodkim sokiem, a to kromeczka i zaraz potem hop do łózka. No i co ..................kłopoty...........już trzeci dzień nic.
No to waga w górę.
Więc dzisiaj z rana wrąbałam garść rzeżuchy z otrębami owsianymi i jogurtem i coś się zaczyna ruszać. Sama też powinnam parę skłonów , bo to pomaga , ale na razie piszę. Taaaaaaa znów wymówka , żeby tyłka nie ruszać.
No i odstawiłam sól. Bo jak mam zaparcie to ciśnienie w górę.  Oj same problemy.
 A wracając do tych wczorajszych zaznaczeń.  To tak  :
Placki ziemniaczane  -  uwielbiam , na przykład z jogurtem. Więc znalazłam obejście,
150 g ziemniaków, ścieram, odsączam, dodaję majeranku i pieprzu i soli , 1 jajko, mąki ziemniaczanej  ile trzeba, żeby było odpowiednio gęste  i chlust na nieprzywierającą  patelnię, a potem do tego jogurcik albo kefirek i da się. Pychooooooootka.
Owoce suszone są niebezpieczne, bo trudno określić ile można ich zjeść . Bo 200 g to np. ok 2 jabłek surowych czyli musimy sami zrobić susz z  tych 2 jabłek  i porcjować. Ja przynajmniej tak robię . to wcale nie jest bardziej pracochłonne.
Pestki i orzechy  traktuję jak tłuszcz. Doświadczenie mówi mi, że powinnam parę orzechów w tygodniu  spożyć albo pestek z dyni, bardzo zdrowych zresztą. Więc się nie przejmuję i dodaję do surówek lub deserów z jogurtu po parę łyżek na  tydzień. a staram się uszczknąć tu i uwdzie po pół łyżeczki oleju.
 Miód to bardzo zdrowy produkt. Doskonały na zaparcie i na wzmocnienie. I znowu nie w nadmiarze oczywiście , ale co jakiś czas , jak uważam, że jest to potrzebne , rozpuszczam płaską łyżeczkę miodu w pół szklanki wody -  wieczorem, a rano na czczo .- chlup. I jest ok
Masło  - ja się całkowicie odzwyczaiłam. Wręcz mi nie smakuje na chlebie, ale rozumiejąc zasadę, że wszystko jest potrzebne , no bo w maśle rozpuszcza się łatwo witamina C , to np. rybę zrobioną na parze ozdabiam wiórkiem masła  itp.
Jest jeszcze szmalczyk. Zakazany, bo wieprzowy, ale jak mnie najdzie ............znaczy że organizm potrzebuje, to kromeczkę walnę ze szmalczykiem domowej roboty. A nachodzi mnie średnio raz na 3 - 4 miesiące. Czyli nie utyję od tego .
No i zawsze najważniejsze są ćwiczenia ..................czyli to czego nie robiłam do tej pory, ale od jakiegoś czasu codziennie, czasem co parę dni, udaje mi się poćwiczyć.

To co wczoraj wkleiłam to to ogólne zasady dotyczące produktów a teraz ogólnie jak rozłożyć na posiłki. W szczegóły będę się bawić w kolejne dni.
A teraz kolejna  tabelka. Ciut bardziej szczegółowa. Można juz włączać wyobraźnię i działać, albo poczekać na ciąg dalszy.






Porcje na cały dzień do poszczególnych posiłków
A to podmianka
1
Produkty węglowodanowe
1 śniadanie
Pieczywo razowe, graham, żytnie , bez ziaren W sumie 300g podzielone na:
100g
100 g pieczywa można zamienić na  50 g ryżu, kaszy, makaronu, płatków owsianych i jęczmiennych
2 śniadanie
100g
kolacja
100g
obiad
Ziemniaki  200g  ( 300g)
Na 50 g( 75g )  ryżu kaszy, makaronu lun 200g (300 g)  kukurydzy
2
Produkty białkowe
1 śniadanie
Chude : wędliny, ryby, twaróg, oraz jaja w sumie 150 g podzielone na :
50g
Na 50 g fasoli, grochu, cieciorki, soczewicy, soi
2 śniadanie
50g
kolacja
50g
obiad
Chude mięso, ryba, twaróg ? 130 g  (150g )
Można zamienić na 2 jaja( 2 i 1/2 )lub 130 g (150 g) fasoli, grochu, cieciorki, soczewicy, soi
3
Tłuszcze
Do podzielenia między posiłki
Olej / Oliwa
15g - 3 małe łyżeczki  (20g  - 4 małe łyżeczki)
5 g oliwy można wymienić na 7 g sosu pesto
4
Napoje mleczne
Do posiłków lub jako przekąska
Mleko 0,5 ? 1,5 tłuszczu
350g (500g)
Zamieniamy na taka samą ilość kefiru , jogurtu, maślanki -  do 60kcal/100 g
5
owoce
Do posiłków lub jako przekąska
owoce
200g
(250 g)

6
Warzywa
Do posiłków lub jako przekąska
Bez ograniczeń



Dzienna racja  dla ok. 1700 kcal . W nawiasach , na czerwono to dane dla ok. 2000kcal
Waga ziemniaków surowych jest taka sama jak gotowanych,
Makaron,  ryż,  kasza, płatki  - to waga suchych produktów , przed gotowaniem
Są przecież jeszcze zasady, ważne, by to wszystko działało, dodatkowe warunki, przepisy . Oj długo ja jeszcze będę to opisywać.





poniedziałek, 8 kwietnia 2013

I dieta i sposób na życie

Właśnie, to nie dieta , tylko sposób na życie.
Sprawdziłam na sobie . W pierwszym etapie schudłam prawie 25 kg i się przestraszyłam, że mi tak dobrze idzie , a może to moja podświadomość zadziałała.
Jak..........a no tak. Jak schudniesz to juz nie da się wszystkich niemożności zwalać na tłuszcz. No i zacięło mnie.
Potem się osunęłam w sobie........zawsze lubiłam iść na łatwiznę.
Ale wiosna.............wiosna........... Więc zaczynam drugi etap.
Kiedyś obiecałam, że przedstawię te zasady. Zapłaciłam za nie , a właściwie Książę małżonek zapłacił. I wiem , że niewiele z nas stać na wizyty bo i daleko może być i cholernie drogo. Ale mnie tu pomogły miłe osoby to ja teraz po kawałeczku wsio opiszę.
Dużo tego , więc zajmie to parę dni. Przy okazji sama zacznę spokojnie, a właściwie już zaczęłam.

Rano owsianka tzn  50 g płatków owsianych, 100g chudego twarogu i 80 g mleka , to było o 6,30
a o 10,10  łyżeczka oleju 1 cebula, pół papryki, pomidor  i pół główki sałaty, sok z cytryny , ciut soli . Cebule na patelnie , na oleju, potem paparykę,  potem pomidor pokrojony a potem pokrojona sałatę , pomieszać , szybko , sałata jakby przywiędnie i gotowe. 100 g chleba do tego i  drugie śniadanko gotowe.
Teraz wkleję pierwszą część "sposobu na życie Opcji"
Te czerwone  zaznaczenie będą wieczorem komentowane może zdążę a jak nie to jutro .Jutro  też wkleję i omówię zasady żywienia. Teraz niestety muszę iść popracować. 

 PS  .. I już mam grzecha,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,, Odmrażałam boczuś faszerowany ze Świat , no i odmroziłam, i zanim się zorientowałam to juz plasterek pół cm gruby na kromeczce razowej bagietki z sałatką z zielonych pomidorków był zrobiony, Ścięłam się jak wędrował ten ładuneczek do ust. Ale prędzej bym sobie rękę uciupała niż ja z drogi zawróciła. 
I tak oto pierwszy grzech na nowej drodze zaliczyłam . , ale nic to , ciężką gimastyką na rozgrzeszenie zapracuję.







Posiłek
Białko stałe                                         Węglowodan złożony                          Warzywa

- chude mięso                                      - pieczywo                              - w  ilości i postaci
- chuda wędlina                                   - ziemniaki                                  dowolnej do 
- chuda ryba                                        - ryż                                           posiłków i między
- chudy twaróg                                   - kasza                                       posiłkami
- jajko                                                 - makaron
- nasiona strączkowe                           - płatki owsiane
   i jęczmienne


W każdym posiłku musi być jakiś z trzech powyższych elementów.


Lp.
Nazwa ogólna
Produkty zalecane
A te produkty to raczej nie!!!!
1
Napoje
Woda mineralna, herbaty, kawa  - wszystko bez cukru
Kupne soki owocowe, słodkie napoje gazowane , napoje słodzone, kakao, alkohol
2
Pieczywo i produkty zbożowe
Chleb razowy, graham żytni lub pszenno-żytni bez ziaren słonecznika, soi, sezamu.
Dowolne kasze, makarony, ryż, płatki owsiane, jęczmienne
Słodkie płatki do mleka , białe pieczywo pszenne, bułki, Pieczywo chrupkie, z ziarnami, wafle ryżowe, słodkie płatki, musli
3
Ziemniaki
Gotowane, pieczone, puree – bez masła i śmietany
Kluski ziemniaczane, frytki, ziemniaki smażone  i  placki ziemniaczane , ale smażone na tłuszczu
4
Mięso, wędliny, ryby
Chude mięso wołowe, cielęce i drobiowe, czasem wątróbka,
Chude ryby , świeże, wędzone i ew. z puszki , ale w sosie własnym. Owoce morza
Tłusty drób: gęsi i kaczki,
Wieprzowina i wędliny wieprzowe,
Pasztety , tłuste ryby
Mięso panierowane
Ryby w oleju i pomidorach
5

Mleko i przetwory mleczne

Chude mleko 0,5 – 1,5%
Kefiry , jogurty, maślanki do 60kcal/100g
Chudy i półtłusty twaróg max do 8% tłuszczu i 130 kcal/100g
Serki do 85 tłuszczu
Wszystko co powyżej poprzednich norm
Sery żółte, topione i pleśniowe.
6
Jajka
W dowolnej postaci wymienne z mięsem, rybami, twarogiem i wędlinami do 4 szt/ tydzien

7
Tłuszcze
Oliwa , oleje roślinne  2 – 5 małych łyżeczek  - ilość zgodna z dieta
Masło, śmietana , smalec, boczek, margaryny roślinne,
8
Warzywa
Wszystkie w postaci surowej, gotowanej, kiszonej, marynowanej bez dodatku tłuszczu, Kukurydza zamiennie z ziemniakami w proporcji      1 : 1
Suche nasiona roślin strączkowych w zamian za 100g mięsa  jako wymiennik:
100g fasoli lub grochu, bobu, jak jest z puszki lub już gotowany , a  35g jeśli nasiona są suche.

Oliwki
9
Owoce
Prawie wszystkie , wyjątki obok , w ilości 150 -300 g , w zależności od diety
Banany, awokado, winogrona, owoce w syropach, dżemy, słodzone przetwory
Owoce suszone i kandyzowane, orzechy i pestki
10
zupy
Jarzynowe na chudych wywarach zabielane mlekiem lub jogurtem
Z dodatkiem ryżu, ziemniaków, makaronu, mięsa, tłuste zaprawiane mąka lub zasmażka.
11
przyprawy
wszystkie
Majonez i sosy majonezowe
12
inne

Cukier , miód,  gotowe  dania , pizza, hamburgery , Fast food

Znowu jest źle !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Przecież nie zawsze tryskam optymizmem, chociaż czasem piszę śmieszne rzeczy o sobie. 
Czasem jak coś piszę to jakbym nie o sobie pisała , bo wyć mi się chce, a tekst taki bardziej optymistyczny jest.
No dobra , to technika motywacji, Chcę sama siebie przekonać , że jest dobrze nawet jak jest źle.
Teraz tez do końca nie jest tak tragicznie. To ,że znowu waga czołga się do góry to było zaplanowane ryzyko.
No bo udało mi się przestać palić . A stało sie to 3 marca 2013 i co.
I psinco.
Z dziką satysfakcja przyglądam się  jak co i rusz waga pokazuje więcej.
Nawet wiem czemu.
Bo jak już przestałam palić, to moje ego doszło do wniosku, że coś mi się należy  ........... i ni stąd , ni zowąd zaczęłam napychać się słodyczami, a one nawet mi nie smakują.
Po za tym oczywiście nie ćwiczę , tylko ..............no właśnie. To mi pachnie czymś na kształt - " czekając na Godota" , no albo stara kobieta wysiaduje.
Niby tak mądra jestem a robię wszystko.................nie właściwie to nie robię nic.
Zwalam tą swoją nieruchawość na pracę na kompie i siedzę......siedzę.........siedzę.
W tak zwanym miedzy czasie minęły mi Święta. Wiadomo ćwiczyć sie nie da bo robota jest.
Po świętach byłam zmęczona.
No a teraz jestem wkurzona.
Zaczynam przypominać bekę sadła . Przedtem tez tak wyglądałam, tyle że byłam wyjątkowo ruchliwą beką sadła , a teraz stałam się stacjonarną beką.
Do tego permanentny brak kasy.
Przez to, że straciłam we wrześniu pracę, popadłam w kłopoty. Wyjdę z nich ,na prostą koło lipca. Ale po raz kolejny okazało się , że nawet najprostsza dieta, to dodatkowe wydatki. Ale co tam.
Jak zaczynałam pisać ten tekst to byłam wściekła, teraz jestem zdesperowana.
Po raz kolejny udowodniłam sobie , że wylewanie z siebie frustracji, to przynajmniej w moim wypadku , pomaga.
No to zaczynamy.
Za małą chwilkę dodam jeszcze zasady  ............Moje zasady odżywiania...........które już pomogły mi schudnąć 25 kg.
Będzie to osobny wpis.
Teraz idę ćwiczyć.

I niczego sobie nie obiecuję .
Tylko taką mam nadzieję , że uda mi się przez tą druga połowę mojego życia przejść jako radosna i SPRAWNA osoba.